im…, tym…
Praca składa się z cyfr od jeden do dziewięciu i od dziewięciu do jeden, ułożonych w dwa osobne wersy, dopełnionych cyfrą „0” umieszczoną między wersami na ich początku i na końcu. Autorski tytuł wskazujący na językową inspirację tego dzieła opartego na cyfrach sugeruje tematykę związaną z upływającym czasem, która wyrażona zostaje poprzez paradoks (im bardziej coś rośnie, tym bardziej coś innego maleje). Dróżdż często odwoływał się do paradoksu – figury ulubionej przez antycznych greckich filozofów, jako wskazującej na trudny do zdefiniowania metafizyczny sens. Praca ta jest wcześniejszą koncepcją tematu zrealizowanego później jako przybywanie ubywania, ubywanie przybywania. Prezentowana była jako maszynopis na papierze oraz plansza pisana ręcznie tuszem na brystolu.

