Alea iacta est
Praca zrealizowana na 50. Biennale w Wenecji w Pawilonie Polskim (2003). Kolejne dzieło systemowe, odwołujące się do języka matematyki – użyte w niej kostki do gry zawierają liczby oznaczone kropkami. Oparte jest na permutacji wyczerpującej wszystkie możliwości wyników przy sześciu rzutach kostką. Komputerowo wyliczonych możliwych sekwencji liczb było ponad 46 tysięcy, a do ich zobrazowania użytych zostało niemal 300 tysięcy kostek do gry, wypełniających wszystkie ściany ogromnego pawilonu. Dopełnienie pracy stanowił stół bilardowy oraz kubek i kostki do wykonywania rzutów – mógł skorzystać z nich widz, poszukując następnie swojej sekwencji punktów na ścianach. Praca ta ma sens egzystencjalny: rzucający kostką jest wobec ogromnej ich liczby w podobnej sytuacji, jak człowiek wobec swojego losu, wobec Boga. Istotny jest tu przypadek sprawiający, że uda się – lub nie – odnaleźć swój układ na ścianie. Mocno koresponduje z tą pracą zdanie Einsteina „Bóg nie gra w kości”, wypowiedziane w sprzeciwie wobec kwantowej teorii budowy Wszechświata, czyli przypadku jako zasady jego istnienia. Stanisław Dróżdż w autokomentarzu do tej pracy stwierdził, że jest to „gra z samym sobą o nic” – w przeciwieństwie do przywołanej przez niego jako jej inspiracja gry o życie Rycerza ze Śmiercią w Siódmej pieczęci Ingmara Bergmana. Sfotografowane kolejno fragmenty ścian z kostkami w Pawilonie Polskim zostały dodatkowo ujęte w sześciu tomach ksiąg.
Do realizacji Alea iacta est na Biennale w Wenecji Stanisław Dróżdż dodał autorski tekst, który miał towarzyszyć wystawie jako autokomentarz – nie został jednak zamieszczony.
gra jest marzeniem o wygranej
gra jest archetypiczną formą sytuacji konfliktowej
gra jest najprostszym symbolem relacji marzenie-konflikt
Formuła: „sen – marzenie – konflikt” w swoich elementach znana jest człowiekowi na co dzień, albowiem codziennie śpi, marzy (we śnie i na jawie) oraz popada w mniejsze lub większe konflikty różnych rozmiarów (od konfliktów między jednostkami aż po konflikty z samym sobą). Sprowadzenie do jednego dzieła sztuki staje się wspólnym mianownikiem marzenia i konfliktu.
Można je traktować dosłownie lub w przenośni i w zależności od tego, czy w jednej, czy w drugiej wersji pokrywają się ze sobą, możemy nimi operować na płaszczyźnie dzieła sztuki.
Gra w kości – wynalazek homeryckiego mędrca Palamedesa – zakłada, że gra się z kimś o coś (tak jak np. gra Rycerza ze Śmiercią w filmie Bergmana Siódma pieczęć), ja zaś – korzystając z jego wynalazku – zakładam możliwość gry z samym sobą o „nic”.
Stanisław Dróżdż





















